|
MEDYCYNA NURKOWA
Kiedy zrealizowałem swoje młodzieńcze marzenia i ukończyłem swój pierwszy kurs nurkowy byłem już dojrzałym człowiekiem i dojrzałym lekarzem-chirurgiem. Doświadczając na własnej osobie sytuacji dowodzących wprost ekstremalności tego sportu, obserwując szczególne trudności z tego wynikające u innych osób podejmujących wraz ze mną trudy edukacji w tej dziedzinie, a przede wszystkim przez fakt uczestnictwa w tym pierwszym kursie z moja córką zdałem sobie sprawę ze specjalnego ciężaru który spoczywa na mnie – lekarzu, jako płetwonurku i towarzyszu podwodnych eskapad. Nie tylko odpowiedzialność wobec żony za bezpieczeństwo naszych własnych dzieci, ale świadomość odpowiedzialności za zdrowie partnera nurkowego ( bo nurkowanie uprawia się w parach) spowodowały u mnie konieczność doprowadzenia swojej edukacji w ramach uprawianego hobby do poziomu „równoległego” do statusu zawodowego. W najpopularniejszej światowej federacji płetwonurkowania osiągnąłem stopień PADI Rescue Diver (Nurek Ratownik)- dający zainteresowanemu instruktaż postępowania w wypadku nurkowym pod woda , transportu poszkodowanego na powierzchnie i dalej do brzegu akwenu, następnie znanych mi z praktyki lekarskiej i stosowanych w pracy w karetce „R” procedur resustytacji i organizacji akcji ratunkowej. W 2003 roku, czując pewien niedosyt wiedzy teoretycznej zakwalifikowałem się na kurs „Patofizjologii nurkowania” organizowany przez Akademię Marynarki Wojennej w Gdyni-Oksywiu. Bezpośredni kontakt z absolutnymi autorytetami w zakresie medycyny nurkowej (dr. ) dał mi podstawy teoretyczno – naukowe, ale i praktyczne - ćwiczone w basenach Centrum Wyszkolenia Płetwonurków Marynarki Wojennej RP i okrętów ratowniczych Marynarki Wojennej do zrozumienia mechanizmów występujących podczas wypadków nurkowych i sytuacji do nich predysponujących. Osobną satysfakcja było odbyte nurkowanie w pełnym „rynsztunku” zawodowego nurka „klasycznego” ważącym 88 kg. I stanowiącym wyzwanie „samo w sobie”. Mogę się pochwalić, że samodzielnie wydostałem się z basenu na brzeg i doznałem zaszczytu „pasowania” na Nurka Marynarki Wojennej RP, przez całkiem „dosadne” razy liną cumownicza na część ciała, na której zwyczajowo nurek siada. I mimo że w zrozumieniu centrów nurkowych nie mogę używać tytułu „lekarza klubowego” (zabrakło jeszcze jednego kursu wakacyjnego kończącego się egzaminem) i podpisywać kwalifikacje zdrowotne do płetwonurkowania, to korzystając z w/w. umiejętności , swojego doświadczenia chirurgicznego i z zakresu medycyny ratunkowej, jak i całkiem bogatego doświadczenia nurkowego - na pewno w ramach swojego Gabinetu mogę radzić i wyjaśniać wątpliwości zainteresowanym tematem, potencjalnym kandydatom do uprawiania tego sportu, ich bliskim i rodzinom. Czasem dobrze jest skonfrontować własne obawy, dolegliwości , czy historię chorób z doświadczeniem osoby pasjonującej się konkretnym sportem od dawna. Również w przypadku dolegliwości związanych z nurkowaniem , czy pływaniem w ogólności czuję się kompetentny do radzenia, czy wręcz leczenia zgłaszanych dolegliwości.
Tak więc wszystkim chcącym zostać płetwonurkiem , czy nurkującym rekomenduje swoje usługi, a kontakt w sprawach zdrowotnych może zaowocować sympatyczną znajomością, nawet z możliwością wspólnych działań w- i pod wodą.
|  |